• Wpisów:900
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 22:55
  • Licznik odwiedzin:72 216 / 2148 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie kocham go.. wiem że go nie kocham. Duszę się w tym życiu ile można być kimś innym ile można udawać szczęśliwą.. Już nie mam sił. Wiem że być może powiedziałam mu to zbyt mocno ale mam już dość życia w kłamstwie i ciągłej niepewności. Ja chcę żyć chcę być szczęśliwa uśmiechać się każdego dnia chcę cieszyć się życiem. Rozumiem że on może być przejęty swoją aktualną sytuacją ale dlaczego wszystko musi się odbijać na mnie. Dlaczego wszystko co robię robię źle. Zaczynam się zastanawiać czy to co robi nie jest próbą zniszczenia mnie psychicznie. Po co to wszystko żeby zrobić ze mnie nieudacznika jakim całe życie robiła mnie moja matka? Nie uda mi się. Zdobyłam poczucie własnej wartości dzięki temu że jestem mamą, mamą dzięki której moje dziecko się uśmiecha rozwija się w radości. Wiem jak dużo jestem w sianie zrobić i osiągnąć. Nikt ani nic mnie nie zniszczy. Muszę zacząć walczyć o swoje życie o swoje szczęście o swoją radość z życia. Nie wiem jak będzie wyglądało moje juro ale wiem że sobie poradzę mam dość związku którego tak naprawdę od dawna już nie ma...
 

 
I co ? To znowu ja jestem wszystkiemu winna... Jak zwykle, bo przecież najłatwiej jest zwalić swoją winne na innych. To ja jestem winna temu, że moja matka miała mnie głęboko w dupie przez całe swoje życie, kpiła ze mnie, biła i mną gardziła. Ona nigdy nie powiedziała mi że jest ze mnie dumna, Nigdy. A może temu że mój tatuś który był tylko przez chwilę w moim życiu jak nie pił, a teraz też ma gdzieś mnie i mojego syna. Nie wiem czy wie jak ma na imię i pamięta ile ma lat. Priorytetem stało się żebranie pod sklepem na najtańsze wino. Może winna jestem temu że jego żona tylko wykorzystała moje zaufanie żeby zabrać wszystko i obdarować swoje córki a później pokazać mi jak to ja ją interesuje. Za to napewno jestem winna wszystkim kłamstwom i krzywdą które zrobił mi mój kochany narzeczony. Dobra wiem też popełniłam w życiu nie jeden błąd ale nie uważam się za winną wszystkiego złego co mnie w życiu spotkało.. Kiedyś na terapii usłyszałam że szukamy sobie partnerów którzy
 

 

Mam dość, już naprawdę mam dość obwiniane mnie za wszytko, robienia ze mnie wariatki, mam dość życia w czymś czego tak naprawdę nie ma. Każdy z was myśli że naprawę nie dam sobie bez was wszystkich rady.. oj i to wydaje mi się, że dużo lepiej niż z wami. Bo po co mi ''najbliżsi'' którzy tak naprawdę są tyko dla siebie. Każdy patrzy tylko i wyłącznie na siebie nikogo nie interesuje, tym razem nie ucieknę w to gówno, tym razem się nie poddam bo mam dla kogo żyć. Mam tą mała istotę dla której jeszcze się trzymam. To dla niego każdego dnia wstaję trzeźwo z łóżka.. Ona powie mi że dla mnie to łatwiejsze? Bo co bo tego chcę? Co może mi powiedzieć bananowa dziewczyna z idealnej rodziny która tak naprawę nic nie wie. Bo co ona przeżyła.. A on.. powie mi że jestem pępkiem świata, on największy egoista jakiego w swoim życiu poznałam. Albo to jego powtarzanie, gdzie Marta, gdzie jest ta Marta którą byłaś. Jakto kurwa gdzie, tam gdzie Ciebie nie ma. Naprawę tak ciężko jest mu to zauważyć? Tak ciężko zauważyć to że to właśnie od kiedy pojawił się w moim życiu stałam się innym człowiekiem. Może to prawda że gorszym. Jest we mnie masa agresji to prawda, ale czy takie rzeczy pojawiają się bez powodu? Chciał spokojny dom i rodzinę. To co z nią zrobił? Miał głęboko gdzieś to że całymi dniami siedzę sama w domu wolał kolegów i swój świat. Potem.. masa kłamstw wyprowadzki, ciągłe kłótnie. On krzywdził a ja nosząc w sobie drugi maleńkie serduszko trzymałam to wszystko w sobie, chciałam mieć dom, rodzinę. Wybaczyłam. Był jedynym oparciem pośród pijących rodziców. Był jedyną osobą która zastępowała mi wszystkich. Wybaczyłam teraz wiem że chyba nie potrzebnie. To wszystko ciągle siedzi dalej głęboko w środku. Tak to bywa historia lubi się powtarzać i nagle to wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Jak ja mam nie płakać? Jak patrzeć na niego z miłością? Jak ufać komukolwiek? Jak być szczęśliwą skoro jest we mnie tak dużo bólu, jak dawać szczęście? Przecież to nie jest możliwe jeśli nie wybaczam. Jedak nie wybaczam nie potrafię wybaczać. Nie ma sensu dużej tego ciągnąć.. nie mam już siły stawać się coraz gorszą osobą.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
  • awatar Gość: Nawet nawet;D wgl całą koncepcja na ten caly kawalek nawet spoko;) Pozdro, Zapraszam do mnie;) MaxMKO1995
  • awatar Edzia90: :)
  • awatar Wychowana Na Rapie: Dzięki ;) Byłabym wdzięczna za udostępnianie na swoich blogach w miarę możliwości :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›